Chiński żurnalista skazany dzięki informacjom Yahoo!
Aby utrzymywać się zgodę na realizacja w Chinach Yahoo! musiało, jednakowo w jaki sposób Microsoft i Google, parafować umowę z chińskim rządem, z powodu której ma kooperować z władzami w blokowaniu dostępu do treści zakazanych. Julien Pain z Reporterów bez granic zwraca uwagę, iż w chińskim Yahoo! blokowane są wszystkie strony związane z demokracją, prawami człowieka czy sektą Falun Gong i jakkolwiek interes postępuje zgodnie z miejscowym prawem, jego zdaniem działanie takie jest nieetyczne. Przedstawicielka serwisu w Chinach odmówiła do zobaczenia komentarza w tej sprawie.
Chińska pies internetowa szukała sprawcy przecieku do zagranicznego serwisu internetowego, zawierającego sens dokumentów Centralnego Departamentu Propagandy (urzędu cenzury) z wytycznymi dla mediów przedtem 15. rocznicą masakry na Tiananmen i oceną sytuacji w kraju. Po znalezieniu adresu internauty (huoyan1989@yahoo.com.cn) śledczy zwrócili się o szczegółowe dane do firmy Yahoo!, prowadzącej w Chinach lokalną wersję swojego portalu. Yahoo! zidentyfikowało poszukiwanego jako Shi Tao, 37-letniego pracownika ekonomicznej prasa "Dangdai Shang Bao". spółka przekazała także Chińczykom napisany przez niego poczta elektroniczna tudzież liczba identyfikacyjny jego komputera. Dowody te wystarczyły do uznania reportera winnym ujawnienia "ściśle poufnej tajemnicy państwowej" przez opinia w Changsha, stolicy prowincji Hunan.
Według francuskiej organizacji Reporterzy bez granic czołowy portal internetowy Yahoo! dostarczył władzom chińskim dowody, na bazie których żurnalista z tego kraju został 30 kwietnia tego roku skazany na dziesięcioletni wyrok więzienia.